2025 MVP Kobiet – Maja van de Broek

Nawigacja

Maja van de Broek

Przyleciała na wymianę z Holandii, a w barwach Thunder Poznań znalazła nie tylko swoją sportową rodzinę, ale i drogę do reprezentacji Polski. Waleczna, ambitna, a przy tym skromna — od razu zdobyła serca drużyny i kibiców. Jej zaangażowanie, pasja i determinacja przyniosły jej tytuł Women’s MVP w AFL Polska. Zapraszamy na rozmowę z zawodniczką, która udowadnia, że miłość do sportu i silny charakter mogą otwierać drzwi do wielkich osiągnięć.

1. Przede wszystkim gratulacje zdobycia nagrody MVP w kobiecej lidze AFL Polska. Zakładam, że masz miłe wspomnienia z pobytu w Polsce?
Dziękuję! To dla mnie ogromny zaszczyt. Naprawdę świetnie się tu bawiłam. Oczywiście, nie zawsze było łatwo i zdarzały się stresujące momenty, ale AFL i niesamowici ludzie wokół niej naprawdę pomogli mi przetrwać te trudniejsze chwile. Mam tu mnóstwo wspaniałych wspomnień, zarówno na boisku, jak i poza nim, i poznałam ludzi, z którymi wiem, że będę utrzymywać kontakt długo po moim pobycie w Polsce. AFL dało mi nie tylko sport, który pokochałam, ale też przyjaźnie i doświadczenia, które będę nosić ze sobą na zawsze.

2. AFL wciąż nie jest w Polsce zbyt popularne. Jak trafiłaś na ten sport i co Cię w nim zainteresowało?
Kiedy przeprowadziłam się do Poznania, tak naprawdę nie znałam nikogo i szukałam jakiegoś zajęcia lub drużyny sportowej, w której mogłabym poznać ludzi i przy okazji poprawić polski. Pewnego wtorku sprawdzałam Facebooka, co się dzieje w mieście, i natknęłam się na post o treningu AFL tego samego wieczoru. Niewiele wiedziałam o tym sporcie, więc obejrzałam kilka filmików i od razu się podekscytowałam.
Zawsze lubiłam jeździć konno, ale często mówiłam, że gdybym nie wybrała tego sportu, pewnie poszłabym w rugby. AFL wydawało mi się więc idealne. Poszłam na trening i od pierwszej chwili przyjęto mnie z otwartymi ramionami. Nigdy wcześniej nie grałam w sport z kopaniem piłki, ale drużyna była niezwykle wspierająca i cierpliwa, dzięki czemu szybko nauczyłam się potrzebnych umiejętności.

3. Co dla Ciebie oznacza tytuł MVP i jak wpłynął na postrzeganie własnych umiejętności?
Myślę, że większość ludzi jest dla siebie najostrzejszym krytykiem, ja też taka jestem. Staram się dawać z siebie 100% w każdym meczu, ale oczywiście nie zawsze wszystko wychodzi idealnie. Po meczu zwykle myślę o błędach i tym, co mogłam zrobić lepiej, a nie o dobrych momentach. Dlatego nagroda MVP była dla mnie trochę zaskoczeniem. Często schodzę z boiska niezadowolona, przekonana, że mogłam więcej dać z siebie.
Jednocześnie to wyróżnienie wiele dla mnie znaczy. To jak potwierdzenie, że mimo dostrzegania wad, robię coś dobrze. Daje mi dodatkową motywację, by dalej pracować i sprawdzić, jak daleko mogę zajść, jeśli będę się rozwijać. Ale wiem też, że nie osiągnęłabym tego sama. Gra z zawodnikami— zwłaszcza Thunder, ale też Polish Angels — była kluczowa. To oni dali mi zaufanie i pewność siebie, dzięki czemu mogłam się rozwijać. MVP jest więc nagrodą osobistą, ale jednocześnie dzielę ją z nimi. Bez ich wsparcia nie byłoby to możliwe.

4. Jaką umiejętność chciałabyś „pożyczyć” od Logana, a czego on mógłby nauczyć się od Ciebie?
Świetne pytanie! Jest tyle rzeczy, które podziwiam w grze Logana. Najbardziej imponuje mi jego „czytanie gry” — zawsze wie, gdzie się ustawić, prawie jakby był wszędzie naraz. Jednocześnie wie, kiedy się wycofać. Chciałabym taką umiejętność rozwijać!
Jeśli chodzi o to, czego mógłby się ode mnie nauczyć, to już trudniejsze. Logan gra w AFL dużo dłużej i ma umiejętności, które dopiero poznaję. Ale jedna rzecz, której nauczyło mnie Thunder, to świętowanie każdej bramki i każdego punktu. Logan i jego drużyna robią na boisku niesamowitą pracę, którą naprawdę warto celebrować.

5. Patrząc na Ciebie i Thunder Poznań, widać było świetną chemię w drużynie zarówno na boisku, jak i poza nim. Jaki jest sekret takich relacji?
Zdecydowanie! Dla mnie sekret tkwi w tym, jak gościnni i wspierający są wszyscy w drużynie. Radość, gdy dołącza nowa osoba i sposób, w jaki wszyscy są włączani do zespołu, jest wyjątkowy. Od pierwszego treningu poczułam się przyjęta z otwartymi ramionami, i uważam, że to właśnie ta atmosfera buduje naszą silną chemię.
Drugą rzeczą jest akceptacja i szacunek dla mocnych i słabszych stron każdego z nas. Nie ma presji bycia perfekcyjnym, jest zachęta, by rozwijać się razem. To tworzy świetną współpracę na boisku, a poza nim prawdziwe przyjaźnie. Trenujemy ciężko, wspieramy się i zawsze jest miejsce na śmiech, a poza treningami staramy się spotykać, co jeszcze bardziej wzmacnia nasze więzi.

6. Jakie jest Twoje największe marzenie związane z AFL?
Wróciłam do Holandii w sierpniu, ale chcę nadal grać w AFL — to stała pasja w moim życiu. Oczywiście, chcę dalej się rozwijać, ale moje marzenia sięgają dalej. Chciałabym wrócić do Thunder w lidze w przyszłym roku i ponownie reprezentować Polskę na EuroCup.
Innym moim marzeniem jest wspierać rozwój tego sportu — może założę drużynę tam, gdzie teraz mieszkam.

Widziałam na własne oczy, jak dużo radości i więzi AFL może przynieść, i myśl, że mogłabym to tworzyć dla innych, bardzo mnie ekscytuje. Jedna z moich największych dum wciąż związana jest z grą z moimi drużynami( Thunder i Polish Angels przyp. red.) a marzę, by tworzyć jeszcze więcej takich momentów i inspirować innych do sięgnięcia po ten sport.