Ravens i Rain: czwarta runda w Krakowie pokazuje wzrost w całej lidze

Nawigacja

Są dni meczowe, które przynoszą niespodzianki.

Są też takie, które utwierdzają w twardych przekonaniach podczas rywalizacji: o tym  które drużyny dominują, które zmniejszają dystans, a które kluby zbierają doświadczenie, budując grunt pod kolejne sezony.

Trzecia runda Polskiej Ligi Futbolu Australijskiego należała zdecydowanie do tej drugiej kategorii- utwierdzając nas w twardo panujących realiach.

Rozegrana w Krakowie w sobotę 26 Lipca, była dniem udanym nie tylko dla aktualnych mistrzów ligi z Wrocławia, ale dla wszystkich zawodników, którzy zmierzyli się z brutalną pogodą, wyszli na boisko i zmierzyli się z własnymi słabościami.

Gospodarze wykorzystali  tę okazję, aby zaprezentować swoją nazwę i logo. Podczas gdy Kraków dąży do pełnego udziału w rozgrywkach, jego gracze już teraz wnoszą swój wkład do krajowej ligi.

Trzech lokalnych zawodników założyło koszulki Poznań Thunder, aby zbierać cenne doświadczenie i podnieść poziom rywalizacji na boisku. Zawodniczki z Krakowa dołączyły do zawodniczek z Warszawy, Poznania, Wrocławia i Śląska, aby później tego samego dnia rozegrać zacięty- „mecz na wodzie”, który był częścią przygotowań do październikowego międzynarodowego turnieju w Zagrzebiu.

Następnie, gdy chmury w końcu się rozeszły, gospodarze oficjalnie wykonali kolejny krok: zaprezentowano nazwę, logo oraz tożsamość powstającego klubu: Kraków Ravens.

Nowa drużyna w AFL Polska stała się rzeczywistością -ogłoszona kilka minut po ostatnim gwizdku!

Nie ma jej jeszcze w terminarzu, ale jest to pierwsze ważne wydarzenie w historii Ravens jak i historii AFL Polska. 

Mecz 1 – Lions 9.7.67 pokonali Miners 0.1.1

Śląsk miał trudności z w tym  meczu, zdobywając tylko jeden punkt, podczas gdy atak Lions bombardował przeciwników „six pointsami”. Wrocław prezentował świeżą formę, grając cały czas pressingiem. Pokonali Minersów dominując na całym boisku dzięki celnym  podaniom i kopnięciom na bramkę. Obrońcy tytułu nie dali przeciwnikom zbyt wiele szans, ale Silesia walczyła zacięcie do końca.

Wynik na tablicy mówił jedno, ale kibice na trybunach widzieli coś innego: dwie zaciekle walczące drużyny o każdy milimetr boiska.

Mecz 2 – Bisons 6.339 pokonali Thunder 3.3.21

21 punktów Poznania to jeden z najlepszych wyników tego sezonu!  Thunder schodzili na przerwę z jednopunktową stratą, wykorzystując słaby start Warszawy i zmuszając ją do popełnienia błędów. Jednak po przerwie Warszawa zaczęła grać pewnie i szybko.

Pomocnicy odnaleźli rytm, którego brakowało w pierwszej połowie meczu, celniej podając piłkę do napastników i kończąc akcje trzema bramkami.

Mecz 3 – Bisons 7.244 – Miners 1.5.11

Bisons przenieśli dobrą passę do drugiego meczu. Wczesna bramka Śląska sprawiła, że Warszawa chwilowo została zepchnięta do defensywy, ale nie trwało to długo.

Presja obronna obu drużyn sprawiła, że większość meczu rozgrywała się w środku pola, ale to umiejętność przełamania linii i zdobycia punktów przez Warszawę zadecydowała o wyniku. Inspirująca przemowa w przerwie meczu  najwyraźniej przyniosła oczekiwany efekt.

Mecz kobiet – 40 minut błota, determinacji i doświadczenia

Prognoza pogody się sprawdziła. Deszcz, który początkowo był mżawką, szybko przerodził się w test wytrzymałości. Śliskie, ciężkie i zimne od samego początku boisko sprawiło, że mecz kobiet był wyzwaniem pod każdym względem. Mimo to zawodniczki z pięciu miast połączyły siły, tworząc dwie wyrównane drużyny, i z zaangażowaniem grały przez całe 40 minut.

Wiele z nich dwa tygodnie temu brała  udział w świetnym występie reprezentacji narodowej w Amsterdamie. Doświadczenie było widoczne w ustawieniu, komunikacji na boisku oraz walce. Mecze w deszczowej pogodzie nie tylko budują odporność, ale także kształtują inteligencję zawodniczek poprzez umiejętność wykorzystywania warunków.

Dla wielu z nich był to kolejny krok w kierunku ponownego reprezentowania Polski w Zagrzebiu w październiku tego roku, dla jeszcze kilku pierwszy ku nowemu wyzwaniu.

 

Mecz 4 – Lions 9.7.61 pokonali Thunder 1.1.7

Wrocław powrócił do gry bez większych zmian. Thunder walczyli zaciekle, ale nie byli w stanie dotrzymać kroku Lionsom, którzy grali taktycznie i ze spokojem. Ataki Wrocławia sprawiały, że obrońcy Poznania mieli bardzo dużo pracy i presji.

Trudno jest wykazać się precyzją  na mokrej nawierzchni, ale Wrocławianom wychodziło to bezbłędnie. Pioruny robiły wszystko, co w ich mocy, aby przełamać impet rywali, wykonując mocne tacklowania i walcząc w powietrzu, ale brak doświadczenia dał o sobie znać i mistrzowie z 2024 roku odnieśli przekonywujące zwycięstwo.

Mecz 5 – Lions 9.4.58 – Bisons 2.2.14

Bisons wyglądali na zmęczonych. Wrocław nie. Dzięki dominacji w środku pola Lions zmusili Warszawę do gonitwy.

Wynik na tablicy wyników rósł, gdy Wrocławianie  posyłali piłkę między dwa największe słupki. Warszawa naciskała, miała swoje momenty, stawiały godny opór, ale nie była w stanie zatrzymać tego dnia rozpędzonej maszyny z miasta stu mostów.

Mecz 6 – Miners 3.8.26 – Thunder 3.0.18

Ostatni mecz, który dla kibiców był największym widowiskiem! Poznań pokazywał  płynną grę, był  szybszy i znacznie bardziej pewny siebie niż we wcześniejszych meczach. Z drugiej strony Śląsk był zdeterminowany, aby zakończyć mecz mocnym akcentem. Jedenaście strzałów na bramkę Górników mówiło samo za siebie, choć tylko trzy z nich zakończyły się golem. Ta niecelność pozostawiła otwarte drzwi, ale Miners kontrolowali tempo i pokazali, że potrafią dyktować warunki przez długi czas. Od pierwszego odbicia piłki do ostatniego gwizdka mecz był na wysokim tempie, czysty i równie emocjonujący jak  cały dzień w Krakowie! 

Takie rundy nie zawsze trafiają na pierwsze strony gazet. Tabela wygląda znajomo. Wielkie nazwiska odniosły wielkie zwycięstwa. Jednak po każdym golu, przechwycie, blokadzie lub nieudanym kopnięciu gracze schodzili z boiska lepsi niż przed meczem. Ci, którzy nie grali wcześniej w ulewnym deszczu, mieli okazję to zrobić. Mieszkańcy Krakowa mogli zmierzyć się z najlepszymi w Polsce.

Środek pola Warszawy dostosował się w trakcie rundy i znalazł swój rytm. Poznań znalazł formę. Śląsk pokazał, że ma więcej do zaoferowania, niż sugeruje jego miejsce w tabeli.

Ta runda być może nie zmieniła klasyfikacji, ale będzie miała wpływ na przyszłe wyniki i pomogła zbudować jeszcze większy głód do pracy u wszystkich zawodników.

Patrząc w przyszłość: 4. runda odbędzie się 30 sierpnia w Poznaniu, a ostatnia runda ligowa 20 września w Bytomiu.

Kalendarz rozgrywek futbolowych w Polsce staje się coraz bardziej napięty, mecze coraz trudniejsze, a szanse na sukces coraz bardziej realne.

Teraz każdy, kto chce, może walczyć o miejsce w reprezentacji narodowej przed przyszłorocznym Euro Cupem. Nie możemy też doczekać się debiutu Krakowa, który miejmy nadzieję nastąpi w 2026 roku.

A jeśli oglądaliście finałowy mecz, to wiecie jedno – Kruki już krążą nad stadionem i potrafią kąsać jak prawdziwe orły.