Piotr Pilichiewicz- vicekról Six
Pointsów
Grający trener drużyny Warsaw Bisons. Jeden z najlepszych zawodników w polskiej lidze oraz jeden z najlepszych strzelców. Bardzo ważna postać dla AFL Polska. Serdecznie zapraszamy na krótki wywiad z Piotrem Pilichiewiczem vicekrólem strzelców AFL Polska.

1.Na wstępie gratuluję 2 miejsca w klasyfikacji “Six Points King” oraz wyniku 31 bramek. Jest to naprawdę imponujący wyczyn, szczególnie, że nie we wszystkich meczach dane było Ci grać jako napastnik. Co dla Ciebie znaczy to osiągnięcie, oraz jaki masz stosunek do tego typu konkursów? Czy uważasz, że są potrzebne i pomagają w rozwoju ligi?
Dzięki wielkie! To dla mnie ogromne wyróżnienie i przede wszystkim dowód, że lata ciężkiej pracy i treningów przynoszą realne efekty. Każdy gol to efekt wielu godzin spędzonych na boisku od powtarzania tych samych ćwiczeń, przez pracę nad kondycją, po uczenie się czytania gry i odpowiedniego ustawienia. Dla mnie ta statystyka, czyli 31 bramek, to nie tylko liczba to zapis całego sezonu, i pracy całej drużyny.
Nie ukrywam zawsze fajnie jest znaleźć się wysoko w takich rankingach. To dodatkowy bodziec i motywacja, szczególnie kiedy wiesz, że inni zawodnicy w lidze też grają na bardzo wysokim poziomie i walka o czołówkę jest zacięta. Ale dla mnie najważniejsze są wyniki całego zespołu. Indywidualne osiągnięcia nigdy nie przysłonią faktu, że to sport drużynowy i bez kolegów z boiska nie byłoby żadnej z tych bramek.
Jeśli chodzi o same konkursy uważam, że są potrzebne. To coś, co dodaje lidze kolorytu, daje kibicom temat do rozmów, a zawodnikom dodatkową motywację. Śledzenie klasyfikacji “Six Points King” czy innych rankingów sprawia, że każdy mecz ma też swój mały wątek poboczny. To zwiększa atrakcyjność rozgrywek i przyciąga uwagę ludzi, którzy może jeszcze nie znają footy w Polsce. A w kontekście rozwoju naszej dyscypliny to ogromnie ważne.
2.Chciałem też zapytać jak podoba Ci się kierunek, w którym zmierza AFL Polska? Czy widzisz znaczący progres zarówno w grze zawodników jak i organizacji polskiej ligi oraz reprezentacji?
Powiem szczerze – jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak rozwija się AFL Polska. Gdy spojrzę wstecz na swoje pierwsze sezony, a potem porównam to z obecnym poziomem ligi, to różnica jest naprawdę gigantyczna.
Zawodnicy są coraz bardziej świadomi, grają mądrzej i dojrzalej. Kiedyś dominowała czysta walka fizyczna i bieganie “na żywioł”. Teraz widać przemyślane akcje, lepsze ustawienie, coraz większą płynność w rozegraniu piłki. Widać, że każdy wkłada w to dużo pracy i że liga staje się coraz bardziej profesjonalna.
Organizacja rozgrywek też idzie do przodu – od lepszej promocji w mediach społecznościowych, przez coraz lepsze przygotowanie meczów, aż po rosnącą rozpoznawalność ligi. To wszystko sprawia, że footy w Polsce zaczyna mieć swoje miejsce na sportowej mapie, a to jeszcze kilka lat temu wydawało się czymś bardzo odległym.
A reprezentacja? Tutaj progres też jest zauważalny. Każdy mecz międzynarodowy to dla nas ogromne doświadczenie. Uczymy się, jakie są różnice pomiędzy nami a bardziej doświadczonymi krajami, i krok po kroku staramy się te różnice zmniejszać. Widzę w drużynie narodowej ogromny potencjał – mamy ludzi z pasją, mamy fundamenty, a to jest baza, na której można zbudować naprawdę silny zespół.

3.Czy jest jakaś bramka strzelona w Twojej karierze, która zapadła Ci najbardziej w pamięci? Jeśli tak to dlaczego i w jakim roku oraz w jakim meczu to było?
Tak, zdecydowanie. Najmocniej pamiętam bramkę zdobytą w meczu z Thunder Poznań w ostatniej rundzie. To był moment, który dał nam zwycięstwo, a jednocześnie pokazał charakter całej drużyny. Końcówka meczu, wszyscy zmęczeni, presja ogromna, a jednak udało się znaleźć odpowiednie miejsce i odpowiednio kopnąć.
Takie chwile zapadają w pamięć, bo nie chodzi tylko o samą technikę czy akcję, ale o całą otoczkę o emocje, o reakcję kolegów, o radość kibiców. Dla mnie to właśnie esencja sportu moment, w którym jedna akcja potrafi zmienić wszystko i dać zespołowi ogromny impuls. To są wspomnienia, które zostają na całe życie.
4. W 5 rundzie w meczu przeciwko Thunder Poznań strzeliłeś aż 5 bramek, co jest obecnym rekordem polskiej ligi. To niesamowity wyniki. Jakie uczucie towarzyszyło Ci po tym meczu?
To był dzień, którego długo nie zapomnę. Na boisku nie zastanawiasz się nad rekordami koncentrujesz się na kolejnym podaniu, kolejnym biegu, na tym, żeby pomóc drużynie. Ale kiedy mecz się skończył i uświadomiłem sobie, że strzeliłem pięć bramek i że to rekord ligi, poczułem ogromną radość i dumę.
To niesamowite uczucie zapisać się w historii, ale nie traktuję tego wyłącznie jako swój sukces. Bez podań kolegów, bez ich walki o piłkę, bez ich pracy w obronie, żadnej z tych bramek by nie było. Dlatego ten wynik to efekt wspólnego wysiłku drużyny. Ja byłem tylko tym, który finalnie kopnął piłkę między słupki.
Po meczu czułem przede wszystkim wdzięczność za to, że mogę grać w tej drużynie, że mogę przeżywać takie chwile i że razem tworzymy historię polskiego footy.

5. Załóżmy hipotetycznie, że przychodzi do Ciebie młody sportowiec dopiero zaczynający przygodę z footy i mówi: “Piotrek chce strzelać jak Ty! Co mam zrobić?”
Jaką dałbyś mu radę, co może być kluczem do strzelania dużej ilości bramek?
Odpowiedziałbym cierpliwość i konsekwencja. Bramki to efekt wielu czynników. Jasne trzeba ćwiczyć technikę kopnięcia, ale to tylko część układanki. Równie ważne jest odpowiednie ustawienie na boisku, umiejętność przewidywania sytuacji i szybkie podejmowanie decyzji. Do tego dochodzi współpraca z drużyną bo żaden zawodnik nie istnieje bez kolegów.
Młodemu zawodnikowi powiedziałbym też: nie bój się błędów. Każdy pudłuje, nawet najlepsi. Kluczem jest to, żeby próbować dalej, uczyć się na swoich pomyłkach i nie tracić pewności siebie. Najlepsi strzelcy to nie ci, którzy nigdy nie spudłowali, tylko ci, którzy potrafili się podnieść i kopnąć raz jeszcze.
No i przede wszystkim pasja. Jeśli naprawdę kochasz to, co robisz, jeśli sprawia Ci frajdę bieganie za piłką, trenowanie i rozwijanie się, to gole same przyjdą. Strzelanie bramek to nagroda za ciężką pracę i zaangażowanie.
6.Jakie cele stawiasz na następny sezon sobie indywidualnie oraz jakie cele jako trener stawiasz przed drużyną Warsaw Bisons?
Indywidualnie moim celem jest utrzymanie wysokiej formy i dalszy rozwój. Chcę być zawodnikiem wszechstronnym takim, który nie tylko strzela bramki, ale też wspiera drużynę w innych elementach gry. Chciałbym poprawić swoje statystyki, ale przede wszystkim zależy mi na tym, żeby moja gra realnie przekłada się na sukcesy zespołu.
Jako trener mam jeszcze szerszą perspektywę. Po pierwsze chcę, żebyśmy grali jeszcze bardziej zespołowo. Każdy zawodnik musi czuć, że ma swoją rolę i że jego wkład jest ważny. Po drugie priorytetem jest przyciągnięcie nowych graczy. Im szersza kadra, tym większe możliwości rotacji i rozwoju. Po trzecie celem sportowym jest walka o najwyższe trofea. Chcemy być drużyną, która nie tylko gra dobrze, ale też realnie walczy o mistrzostwo.
Długofalowo moim marzeniem jest, żeby Warsaw Bisons byli symbolem tego, że w Polsce da się grać footy na wysokim poziomie. Żebyśmy byli drużyną, która inspiruje innych do dołączenia, która buduje silną społeczność i pokazuje, że sport to nie tylko rywalizacja, ale też przyjaźń, pasja i wspólna droga.






